Zgwałciłem koleżankę.

Zgwałciłem koleżankę

Znałem Miśkę (Michalinę) od podstawówki. Lubiliśmy się, niemal wszędzie razem, papużki nierozłączki. Ona zawsze twierdziła, że nigdy z tego nic nie będzie i mam sobie nie robić nadziei bo ona mnie lubi jak swojego kolegę, przyjaciela, ale nigdy mnie nie pokocha.

Kiedy zaprosiłem ją na moje 18te urodziny wciąż miałem nadzieję, że może teraz, kiedy dojrzeliśmy, coś z tego będzie?

Ostre i brutalne opowiadania erotyczne znajdziesz na porno-gwalty.pl

Impreza trwała, wszyscy świetnie się bawili a ja poprosiłem ją by poszła ze mną do pokoju. Oboje byliśmy już trochę podpici… kiedy zamknąłem za sobą drzwi pokoju uprzedziłem ją co zamierzam zrobić. -”Wiesz, że teraz Cię zgwałcę? Czekałem na to i planowałem to całe lata…” – powiedziałem.

Zaśmiała się tylko i powiedziała, że nigdy się na to nie zgodzi. Kiedy chciała opuścić pokój, zatrzasnąłem drzwi z impetem i rzuciłem ją na łóżko. Zacząłem w pośpiechu ściągać z niej ubranie, całowałem ją po ustach, karku, piersiach, w końcu zacząłem palcami penetrować jej wygoloną, ciasną szparkę… Wiła się, kopała, machała rękoma – chciała się uwolnić – nie pozwoliłem na to, była dość wątła a ja ćwiczyłem od kiedy pamiętam, więc… dałem jej radę bez problemu.

W końcu wszedłem w nią swoim twardym kutasem, jej ciasna dziurka była mokra i wręcz gorąca… Długo nie wytrzymałem, szybko spuściłem się w niej i obserwowałem jak sperma wycieka z jej dziurki…

-”To musiało nastąpić moja droga i nastąpi tego wieczoru jeszcze nie raz… i nie radzę Ci krzyczeć. Zresztą… i tak nikt Cię tu nie usłyszy.” Jej odpowiedź na moje słowa zaskoczyła mnie bardziej niż cokolwiek do tej pory…

-”Myślisz, że ja tego wszystkie nie planowałam? Cieszę się, że tak to wyszło… Lubię ostry seks zakrawający o gwałt. Gdybym chciała, dała bym sobie z Tobą radę…” – wypowiadając te słowa, osunęła się niżej i wzięła go do ust. Miała wprawę… Loda robiła jak żadna inna, jej głębokie gardło i technika… – nie z tej ziemi.

Teraz to ona rzuciła mnie na łóżko i gwałciła skacząc po mnie jak bym był jakimś nieujarzmionym bykiem na wybiegu. W pewnym momencie myślałem, że stracę przytomność, ale nie przestawała i nie zwolniła ani na moment.

Wbijała mi swoje paznokcie w klatkę piersiową i pieprzyła jak wygłodniała, rasowa suka, której naprawdę brakowało kutasa. W końcu zrobiła moment przerwy, ale tylko po to, żeby wziąć go do ust. Pieściła swoimi ustami końcówkę mojego fiuta, który był tak wyczulony na dotyk, że miałem wrażenie, że zaraz „odlecę”. Moja sperma w końcu wypełniła jej usta a ona spiła ją całą nie roniąc ani kropelki… Zrobiła to z taką gracją… Po czym oblizała usta i rzuciła:

-”Nie myśl sobie, że na tym poprzestaniemy…” – wyjęła z kieszeni spodni kajdanki i malutki wibrator, kazała mi się zniewolić i wejść w jej cipkę, penetrując w tym samym czasie dupkę małym, podręcznym wibratorkiem. Oczywiście nie był bym sobą, gdybym potem nie zamienił dziurek… Teraz to znów ja byłem górą, ale wiadome było, że taka zabawa wyjątkowo Miśce pasuje…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

10 − eight =